TUWIMATOR

Mazury, ratowanie nogi i… WAKACJE!

Tak jak się spo­dzie­wa­łem, hitem szkol­ne­go czerw­ca był tygo­dnio­wy wypad uczniów klas pierw­szych i dru­gich na warsz­ta­ty hote­lar­sko-tury­stycz­ne w Pięk­nej Górze na Mazu­rach. Przy pogo­dzie i świet­nym przy­go­to­wa­niu wyjazd po pro­stu musiał się udać, cho­ciaż od stro­ny orga­ni­za­cyj­nej na pew­no był trud­nym zada­niem. Wiel­ka tutaj zasłu­ga Pani Doro­ty Gór­skiej, Pani Wie­si, Pań z przed­mio­tów zawo­do­wych, wspar­cia ze stro­ny wycho­waw­ców i innych nauczy­cie­li. Chwa­ła też uczniom za ich ener­gię oraz zaangażowanie.

Oto zdję­cie, któ­re chy­ba jakoś stresz­cza warsz­ta­ty na Mazu­rach. Gdy­by tak Tuwim znaj­do­wał się w Giżyc­ku, odpły­wa­nie na zaję­ciach i lanie wody czę­ściej ucho­dzi­ły­by uczniom na sucho.

Kajaki na Mazurach

Woda, team, tro­chę luzu, tro­chę wysił­ku i zado­wo­lo­ne miny 😊

Kajaki2

Powi­ta­nie zmierz­chu nad jezio­rem Kisajno…

Kisajno

Obok kaja­ków wzię­ciem cie­szy­ło się żeglar­stwo. Nad bez­pie­czeń­stwem naszych pły­wa­ków czu­wał Pan Wacław, któ­ry ma nie tyl­ko sen­ty­ment do Mazur, ale tak­że patent żeglar­ski. Dosta­łem od nie­go faj­ne zdję­cia z regio­nu, cho­ciaż zro­bio­ne w innym cza­sie. Jed­no jest tutaj, dru­gie na koń­cu wpi­su. Aż chce się pobu­jać na wodzie.

Łódki na Mazurach

Spo­ro dzia­ło się tak­że na lądzie, od zabaw zespo­ło­wych począw­szy po róż­ne zaję­cia rucho­we czy naukę języ­ka hisz­pań­skie­go. Opie­ku­no­wie ani­mo­wa­li mło­dzia­ków na okrą­gło, na szczę­ście inten­syw­ność ani­ma­cji nie dopro­wa­dzi­ła do reani­ma­cji 😊 Ten blog to tyl­ko szki­cow­nik — kto chce zoba­czyć warsz­ta­ty w szcze­gó­łach koniecz­nie musi przej­rzeć kon­to szko­ły na Face­bo­oku, pole­cam. Zoba­czy­cie tam spo­ro faj­nych zdjęć i filmiki.

Teraz zer­k­nij­my za kuli­sy — zobacz­cie sobie jak wyglą­da­ją warsz­ta­ty „od kuch­ni”.  Zdję­cie poni­żej tyl­ko potwier­dza, że w Pięk­nej Górze jest kon­takt z wodą i rośli­ny, tak jak się to obie­cu­je mło­dzie­ży przed wyjazdem 😊😊😊

Proza życia

Chło­pa­ki ze zdję­cia, bez Was resz­ta by zgi­nę­ła👍👍👍 Aby ktoś mógł swa­wo­lić, ktoś inny musi obie­rać mar­chew­kę i ziemniaki.

Tego też nie znaj­dzie­cie na bar­dziej ofi­cjal­nych kana­łach szko­ły. Pod­czas poby­tu na Mazu­rach ludo­wy uzdro­wi­ciel, Pan Łukasz, napra­wił nogę Pani Wie­si (na sto­le ze zdję­cia leżą nożycz­ki — czy w grę wcho­dzi­ła też ampu­ta­cja?). Oto jak na pod­sta­wie otrzy­ma­nych zdjęć zre­kon­stru­owa­łem całe wydarzenie:

Uzdrowiciel

Widzia­łem Panią Wie­się po powro­cie z Mazur. Wyglą­da­ła zdro­wo, tak więc chy­ba Pan Łukasz ją ule­czył. Przy oka­zji — dowie­dzia­łem się, że Uzdro­wi­ciel nie dostał zapła­ty za wymo­dle­nie dobrej pogo­dy na Mazu­rach. Jeśli tym się zaj­mo­wał, to GDZIE była wte­dy Pani Wiesia???

Z warsz­ta­tów na Mazu­rach już tyl­ko trzy kro­ki do waka­cji. Bar­dzo dobrze. Pora zmie­nić wibra­cje i kli­ma­ty. Może powró­cić nad jezio­ra? Z myślą o waka­cjach przy­wo­łu­ję dla Tuwi­mow­ców moc — moc pozy­tyw­nych wra­żeń, doświad­czeń i relak­su😉 Chęt­nym na sil­niej­sze dozna­nia pozo­sta­je polo­wa­nie na para­go­ny gro­zy w restau­ra­cjach Giżyc­ka i innych tury­stycz­nych miejscowości 😬

Zmierzch na Mazurach

Dzię­ku­ję za nade­sła­ne zdję­cia! Do zoba­cze­nia w nowym roku szkol­nym! Ahoj!

 198 total views

Face­bo­ok Comments

Piosenki dla maturzystów

Witam czy­tel­ni­ków w tym egzo­tycz­nym miej­scu. Dzi­siaj będzie nie­wie­le tek­stu, za to poja­wi się muzy­ka z nie­po­wta­rzal­nym woka­lem naszych nauczy­cie­li 👍👍👍 i ani­mo­wa­ne obraz­ki, wszyst­ko inspi­ro­wa­ne nie­daw­nym kon­kur­sem Euro­wi­zji oraz majo­wy­mi matu­ra­mi. Roz­siądź­cie się wygodnie.

Egza­min doj­rza­ło­ści za nami. Jed­nym matu­rzy­stom poszedł lepiej, innym gorzej. Z myślą o wszyst­kich wypusz­cza­my dzi­siaj nie­wiel­ki album muzycz­ny, któ­ry swo­imi wspa­nia­ły­mi woka­la­mi ozdo­bi­ło Ich tro­je: Pani Doro­ta oraz Pano­wie Piotr i Jarek. Każ­dy utwór ma inny kli­mat, a każ­da solów­ka jest wyjąt­ko­wa 😊… Otwie­ra­my album…

Pra­cuj­ta, nie bój­ta” — wyko­nu­je bra­wu­ro­wo Pan Jarek, tenor z geo­gra­fii. Pio­sen­kę dedy­ku­je­my uczniom, któ­rzy jakoś nie potra­fią zmo­bi­li­zo­wać się do nauki, zwłasz­cza gdy cho­dzi o matu­rę. Inny tytuł utwo­ru to „Kra­sno­lu­dy w kopalni”:

Egzy­sten­cja” (pra­wi­dło­wa wymo­wa tytu­łu wyma­ga, by go czy­tać ok. 10 sekund) — wyko­nu­je hip­no­ty­zu­ją­cy Pro­fe­sor Piotr. Muzy­ka relak­sa­cyj­na, w któ­rej uważ­ni słu­cha­cze wychwy­cą reflek­sję filo­zo­ficz­ną. Utwór dla uczniów, któ­rych egza­mi­ny bar­dzo stre­su­ją i męczą — zre­lak­suj­cie się wśród odgło­sów przyrody:

Pesel pro­szę” — wyko­nu­je: Pani Dorka, zacny czło­wiek-orkie­stra ze szkol­nej biblio­te­ki. Pio­sen­ka poka­zu­je prze­bieg śred­nio uda­ne­go egza­mi­nu matu­ral­ne­go w pigu­uule 😊… Nie ma tu miej­sca na poetyc­kie roz­ma­rze­nie z utwo­ru nr 2 :

Uwa­żam, że nasi woka­li­ści są po pro­stu nie­po­wta­rzal­ni. Krop­ka. Poni­żej może­cie zoba­czyć całą Trój­kę, a tak­że sam egza­min doj­rza­ło­ści. Zapra­szam do obrazków.

Pano­wie Jaro­sław i Piotr oraz Pani Doro­ta zapra­sza­ją na matu­rę. Będzie śpiewająco?

Zaczynamy

Spraw­dza­nie dowo­dów oso­bi­stych i pese­li. Matu­ra to egza­min tyl­ko dla dorosłych.

Egza­min. Pora na zaćmie­nia umysłu 😊

Nie bij głową

I kolej­ny jeź­dziec apo­ka­lip­sy — STREEESSS

Floor monsta

Ostat­ni prze­ciw­nik, czas. Roz­gnia­ta matu­rzy­stów i egzaminatorów.

Twoja ostatnia

Może będzie lepiej, może gorzej, ale uśmiech zawsze w cenie.

Uwa­ga na nadciśnienie!

Nadciśnienie

Popu­lar­ne powie­dze­nie mówi: co nas nie zabi­je, to nas wzmoc­ni. I tego się trze­ba trzy­mać. Do zoba­cze­nia przy kolej­nym wpi­sie. Pra­cuj­ta, nie bójta! 👍😊😊

(Nie licząc gło­sów z Tuwi­ma, na zamiesz­czo­ne utwo­ry muzycz­ne skła­da­ją się ścież­ki i efek­ty dźwię­ko­we dostęp­ne bez­płat­nie i bez wska­za­nia autor­stwa na stro­nie Pixabay.com).

 

 419 total views

Face­bo­ok Comments

Więzień metalowej kulki — pożegnanie zdalnej nauki

Ten wpis miał się poja­wić po feriach, ale z róż­nych powo­dów poja­wia się dzi­siaj. Pomi­nąć go nie moż­na, bo niby jak? Nie­daw­no skoń­czy­ła się zdal­na nauka — dwa lata uni­kal­nych doświad­czeń, któ­re zasłu­gu­ją na wzmian­kę w szkol­nej kro­ni­ce. Zatem powspo­mi­naj­my sobie odrobinę…

Koniec zdal­nej nauki był nija­ki. Dużo cie­kaw­sze były począt­ki zajęć przez Inter­net, gdy nie­je­den z nas czuł się jak przy­sło­wio­wy golas w pokrzy­wach. Pierw­sze tygo­dnie onli­ne to cza­sy Arma­ged­do­nu, pio­nie­rów, ucie­ki­nie­rów, rąban­ki i kaszan­ki. Bra­ko­wa­ło sprzę­tu, wie­dzy i zgra­nia róż­nych ele­men­tów. Sami wie­cie. Nauczy­cie­le wysy­ła­li uczniom mate­ria­ły na Google Clas­sro­om, a ucznio­wie szu­ka­li ich z despe­ra­cją na mobil­nym dzien­ni­ku. Albo odwrot­nie. Wyzwa­niem bywa­ło pla­no­wa­nie Meeta przez Kalen­darz Google (wybie­ra­nie usta­wień przy­po­mi­na­ło roz­bra­ja­nie bom­by). Na lek­cjach pano­wa­ły kli­ma­ty jak z tele­wi­zyj­nej „Dro­gów­ki″. Tego zresz­tą nale­ża­ło się spodziewać.

Póź­niej opa­no­wa­li­śmy regu­ły gry i wszyst­ko się uspo­ko­iło. Tyl­ko dziw­ne, hur­to­we awa­rie kamer, mikro­fo­nów i kla­wia­tur powta­rza­ły się po staremu… 😵

Wrzu­cam tutaj krót­ki fil­mik o robo­czym tytu­le „Wię­zień Meta­lo­wej Kul­ki″. Zmon­to­wa­łem go z kawał­ków inne­go fil­mu i doda­łem zma­ni­pu­lo­wa­ną ścież­kę dźwię­ko­wą. Fabu­ła jest pro­sta: zamy­kam nasze­go Pana Arka „z infor­ma­ty­ki″ w żela­znej kuli i ska­zu­ję na odby­cie zdal­nej lek­cji.  Na szczę­ście Pan Arka­diusz zgo­dził się na publi­ka­cję tego wideo. Dzięki! 😁

Nie cze­kam na tele­fon z Hol­ly­wo­od, ale Pan Arek nie powi­nien roz­sta­wać się ze swo­ją komór­ką. Wspa­nia­ły Bru­ce Wil­lis prze­cho­dzi na eme­ry­tu­rę, będzie wol­ne miej­sce w Mie­ście Aniołów 😉😉😉

Wra­ca­jąc do zdal­nej nauki — trud­no będzie poże­gnać tego przy­jem­niacz­ka-wygod­niacz­ka, któ­re­go wie­lu z nas wyho­do­wa­ło sobie w środ­ku pod­czas lek­cji onli­ne. Mam na myśli tego gościa, któ­ry potra­fi wyle­gi­wać się w cie­płym łóż­ku do połu­dnia lub sie­dzieć — prze­pra­szam — leżeć na lek­cji ze sma­ko­wi­tym jedzon­kiem mię­dzy pachą, podusz­ką a mikro­fo­nem. Z tym przy­jem­niacz­kiem — w sumie nud­nym i smut­nym — szkol­ne egzor­cy­zmy łatwo nie wygra­ją. Pani Wie­siu, Pani Asiu, Pani Mar­to — chy­ba mam rację?

Tutaj zakoń­czę wpis.  Do zoba­cze­nia  wkrótce!

 

 334 total views

Face­bo­ok Comments

Czołgu okupanta, może odholować cię do Rosji?

Sta­ło się. Agre­sor naje­chał Ukra­inę. Dłu­go wszyst­kich prze­ko­ny­wał, że tego nie zrobi…

Nie myśla­łem, że na tym blo­gu będzie­my kie­dy­kol­wiek poru­szać takie tema­ty. Nie­ste­ty trze­ba. Przede wszyst­kim dla oka­za­nia soli­dar­no­ści z sąsia­da­mi nasze­go wła­sne­go kra­ju, nie­win­ny­mi ofia­ra­mi agre­sji. W naszej szko­le uczy się grup­ka mło­dzie­ży z Ukra­iny — jeste­śmy z Wami oraz Waszy­mi rodzi­na­mi! Patrzy­my z podzi­wem na deter­mi­na­cję i męstwo miesz­kań­ców Wasze­go kra­ju. Co tam my, cały cywi­li­zo­wa­ny świat. Nawet zgni­ła poli­ty­ka wyda­je się powo­li budzić z odrę­twie­nia. Wytrzymajcie!

Co jesz­cze moż­na tutaj powie­dzieć?… Chy­ba tyl­ko dwa słowa:

Wolna Ukraina

Pro­sta gra­fi­ka. Nie będzie wypięk­nio­nych zdjęć z Photoshopa.

Dla wie­lu ludzi to nie tyle woj­na z Rosją, co z bru­tal­no­ścią, cyni­zmem i despo­ty­zmem. Krzyw­dze­ni są oczy­wi­ście Ukra­iń­cy — w tym małe dzie­ci (brak słów) — ale ofiar jest wię­cej. Wyda­je się, że oprócz star­szych żoł­nie­rzy Kreml wypchnął na front znacz­ną licz­bę mło­dych Rosjan, któ­rzy jesz­cze nie­daw­no oddy­cha­li szkol­nym powie­trzem. Ludzi bez real­ne­go doświad­cze­nia woj­sko­we­go i życio­we­go, zmę­czo­nych ćwi­cze­nia­mi woj­sko­wy­mi, sła­bo zabez­pie­czo­nych w żyw­ność i nie­rzad­ko ze sta­rym sprzę­tem. Prze­pra­szam za wyra­że­nie, ale tacy wła­śnie żoł­nie­rze zosta­li przez swo­je dowódz­two potrak­to­wa­ni jak zwy­kłe tanie jed­no­ra­zów­ki. To nie ich woj­na ani świat. Może widzie­li­ście ten fil­mik, na któ­rym mło­dy rosyj­ski jeniec roz­ma­wia z mat­ką przez tele­fon, „Mamo, zabierz mnie stąd! Zabi­ja­my tutaj cywi­lów”… Albo ten, na któ­rym mło­dzi rosyj­scy żoł­nie­rze — ludzie z epo­ki Face­bo­oka a nie Kała­cha — pod­cho­dzą sobie do ukra­iń­skich poli­cjan­tów i pro­szą o pali­wo, bo ich czołg nie ma już na czym jechać. Nie­wia­ry­god­ne, ale to praw­da. Świa­ty się ludziom rozjeżdżają.

Piszę te sło­wa godzi­nę po tym, jak rosyj­skie oddzia­ły weszły do ukra­iń­skie­go Bier­diań­ska nad Morzem Azow­skim. Tuwi­ma łączą z tym mia­stem szcze­gól­ne wię­zy. Jesz­cze w 1995 nawią­za­li­śmy współ­pra­cę z Azow­skim Regio­nal­nym Insty­tu­tem Zarzą­dza­nia APUY w Bier­diań­sku, a póź­niej wysy­ła­li­śmy tam na prak­ty­ki naszą mło­dzież. Z Bier­diań­ska pocho­dzi­ła też wie­lo­let­nia wykła­dow­czy­ni języ­ka angiel­skie­go w naszej szko­le, pani Nata­sza. Mam nadzie­ję, że znaj­du­je się teraz w bez­piecz­nym miejscu.

Atak roz­pi­sa­no na godzi­ny, a już się z tego poro­bi­ły dni trwa­ją­ce całą wiecz­ność. Naj­wy­raź­niej kal­ku­la­tor na Krem­lu się zepsuł. Czy to wszyst­ko napraw­dę się Rosji opła­ca? Czy może pre­zy­dent Rosji też miał pro­ble­my z mate­ma­ty­ką? Na tym świe­cie jest dość miej­sca dla wszyst­kich, dla miesz­kań­ców Ukra­iny i Rosji, cze­mu nie żyć w zgo­dzie, tak po dobrosąsiedzku?

Dzi­siej­szy wpis jest zwię­zły, tak dla prze­ka­za­nia kil­ku pro­stych emo­cji i myśli. Pozdra­wiam czy­tel­ni­ków, a szcze­gól­nie oby­wa­te­li pięk­ne­go kra­ju Ukra­ina. Побачимося пізніше!

A ty, czoł­gu oku­pan­ta? Może odholować.… ?

 123 total views

Face­bo­ok Comments

Portugalia dla absolwentów

W dzi­siej­szym wpi­sie poja­wi się Pani Dyrek­tor, Pan Jarek, nasze absol­went­ki oraz nie­ja­ki Era­smus Pro. W sumie będzie to wywiad, pierw­szy od dłuż­sze­go cza­su. Roz­mo­wę prze­pro­wa­dzi­łem w biu­rze Pana Jar­ka, zna­czy się w gabi­ne­cie Pani Dyrek­tor (to cie­ka­we miej­sce, gdzie do Pana Jaro­sła­wa nale­ży kubek do kawy, a do Pani Dyrek­tor kawa, dru­ki, szaf­ki i urwa­nie gło­wy). Wywiad przy­ta­czam od momen­tu, gdy po mate­ria­li­za­cji pana Jar­ka w pomiesz­cze­niu poja­wił się temat tajem­ni­cze­go Era­smu­sa Pro. Przy­słu­chu­je się nam Pani Dyrek­tor, któ­ra jest boha­ter­ką koń­co­wej, sen­sa­cyj­nej czę­ści tego wpisu.

Ja — Era­smus Pro? Pierw­sze sły­szę… (Wypa­tru­ję czaj­nik i kawę, może zaproponują?)

Pan Jarek — Era­smus Pro to ofer­ta zagra­nicz­nych prak­tyk zawo­do­wych dla absol­wen­tów szkół śred­nich. U nas w szko­le po raz pierw­szy poja­wił się w zeszłym roku. Dzię­ki nie­mu czte­ry osób­ki (Julia, Niko­la, Patry­cja i Kin­ga z byłej kla­sy 4 et) odby­ły staż w Bra­dze w Por­tu­ga­lii. Poje­cha­ły tam we wrze­śniu, a wró­ci­ły 20 grudnia.

Pan Jarek i Erasmus ProJa — Kawa… Kawał czasu.

Pan Jaro­sław — Moż­na zdo­być tro­chę kon­kret­ne­go doświad­cze­nia. Faj­na rzecz. Dziew­czę­ta pra­co­wa­ły na róż­nych sta­no­wi­skach w hote­lu: w pral­ni, restau­ra­cji, tro­chę w kuch­ni i na poko­jach. Nauczy­ły się przy tym nie­co por­tu­gal­skie­go. Mene­dże­ro­wie mówią po angiel­sku, ale z resz­tą trze­ba się doga­dy­wać po portugalsku.

Dziewczęta z Bragi

Dziew­czę­ta, któ­re nie boją się żad­ne­go stażu 😉

Pan Jarek kon­ty­nu­uje — Każ­da mia­ła swój pokój, był też wspól­ny salon. Miesz­ka­ły na trzy­na­stym pię­trze. Z tara­su mia­ły wspa­nia­ły widok na całą Bragę.

Ja — Mia­ły oka­zję coś pozwie­dzać? (Upo­rczy­wie patrzę na czaj­nik do kawy. Chy­ba tego nie widzą. Pan Jarek zamy­ślo­ny, Pani Dyrek­tor patrzy jed­nym okiem na sza­fę, dru­gim czy­ta coś z komórki)

Pan Jarek — Tak, były w Lizbo­nie, zoba­czy­ły Por­to. Poza tym same zor­ga­ni­zo­wa­ły sobie wyciecz­kę do Włoch, zwie­dzi­ły Ber­ga­mo i Medio­lan… Dosta­ły na to dwa dni plus weekend.

Pani Dyrek­tor nie wytrzy­mu­je i włą­cza się do roz­mo­wy — Dziew­czę­ta naro­bi­ły sobie na wyjeź­dzie praw­dzi­wych zaku­pów. Te tygo­dnio­we waży­ły im nawet 42 kilogramy!

Zakupy

Dziew­czę­ta, któ­re nie boją się żad­nych zakupów 😉

Ja — Panie Jar­ku, kawa na ławę…  Czy nasi tego­rocz­ni absol­wen­ci też będą mogli odbyć podob­ny staż?

Pan Jarek — Tak, szu­kam czte­rech osób na kolej­ny wyjazd. Poje­chać będą mogli oczy­wi­ście ucznio­wie z naj­lep­szy­mi wyni­ka­mi, dobrą fre­kwen­cją i zna­jo­mo­ścią angielskiego.

Ja — Dzię­ku­ję za roz­mo­wę. (Z kawy nici… chy­ba, że prze­szli na zio­ła? Zdro­wie naj­waż­niej­sze, może zale­wa­ją rumia­nek, szał­wię albo skrzypa?)

Brzmi cie­ka­wie, praw­da? Era­smus Pro to nie­zły spo­sób na podróż ze szko­ły w doro­słe życie. Staż zawo­do­wy trwa dłu­go i odby­wa się z dala od rodzin­ne­go domu, ale dostar­cza nowych doświad­czeń i umie­jęt­no­ści, ponad­to poma­ga „wybić się na samo­dziel­ność”. Pra­ca jest na serio, ale chy­ba o to chodzi.

Teraz mała sen­sa­cja. Nasza Pani Dyrek­tor też odby­wa­ła staż w hote­lu! Koń­cząc ten wpis przy­pad­kiem natra­fi­łem na zdję­cie, któ­re tego dowo­dzi. Zobacz­cie, staż z pro­gra­mu Odku­rzacz Pro. Po lewej Pani Dyrek­tor, po pra­wej wspie­ra­ją­cy team naszych wspa­nia­łych nauczycieli 😉

Staż Pani Dyrektor

Kto by się spodziewał???

I tyle na dzi­siaj. Jeśli po tym ostat­nim zdję­ciu nie wyrzu­cą mnie ze szko­ły, to spo­tka­my się przy kolej­nym wpi­sie 😉 A przy oka­zji, szczę­śli­we­go Nowe­go Roku!

 

 

 

 416 total views

Face­bo­ok Comments

Kabaret

Przez dłu­gą sieć gniaz­dek, kabli i świa­tło­wo­dów do mojej googlow­skiej skrzyn­ki na listy wpadł nie­daw­no skecz ze szkol­ne­go kaba­re­tu. Przed­sta­wie­nie przy­go­to­wa­li ucznio­wie kla­sy 3 etg pod bacz­nym okrzy­kiem naszej nie­za­stą­pio­nej biblio­te­kar­ki, Pani Doro­ty. Kaba­ret wyszedł zawo­do­wo, tyl­ko że pra­wie nikt tego kaba­re­tu nie zoba­czył — pra­wie, bo na poka­zie byli obec­ni nasi nauczy­cie­le. Dla­cze­go? Bo to był Dzień Nauczy­cie­la. Kaba­ret był tyl­ko dla nich, tak jak pani wyska­ku­ją­ca z tor­tu jest tyl­ko dla sole­ni­zan­ta na urodzinach.

Dzi­siaj ta pani wysko­czy z tor­tu po raz dru­gi. A ponie­waż jeden film powie wię­cej niż set­ka słów, od razu przejdź­my do oglą­da­nia. Oto pokój nauczy­ciel­ski w Tuwimie: 😉

Czytaj dalej

 237 total views

Face­bo­ok Comments